przyjaciele na odległość

20160729_141650

W swoim kręgu masz pewnie garstkę osób, których nazywasz przyjaciółmi. Tacy, którzy zostali przy tobie mimo upływu lat, z którymi spędzasz majówkę i co drugi piątek w pubie etc. etc. Cenisz te osoby, ich spojrzenie na świat i rzeczy, które macie wspólne, a może właśnie odmienne. Nie wyobrażasz sobie życia bez tych osób.

A gdybyś jednak wyjechał, czy zostałoby tak samo?

Ponoć rzeczy w życiu, których najbardziej się żałuje, to utracony kontakt z ludźmi, przyjaciółmi, członkami rodziny, partnerem.

Zawsze uważałam, że jestem dobra w kontakcie z ludźmi na odległość, stąd do tej pory chętnie dzwonię do kumpli z liceum, widujemy się za każdym razem, gdy wszyscy jesteśmy w mieście rodzinnym. Z mojego rocznika z liceum jesteśmy klasą, którą najchętniej i najczęściej spotyka się w dość pokaźnym gronie, a od skończenia liceum minęło 6 lat. Przyjaciele ze studiów wciąż występują wśród najczęściej wybieranych numerów, a na czatach nie znikają z czołówki. Już kilka razy zmieniałam miejsce zamieszkania, ale dalej staram się utrzymywać dobry kontakt z bliskimi mi osobami z innych miast, ba, nawet innych krajów. Bo do mojego towarzystwa zazwyczaj należały osoby, które nosi po świecie. Jeśli nie mieszkają lub mieszkali za granicą, to przynajmniej podróżują, kiedy mogą.

Ja w swoim życiu spotkałam wiele osób, które wydały mi się wspaniałe i zamierzałam utrzymywać z nimi kontakt jak najdłużej się da. Nie ze wszystkimi się udało, czego czasami żałuję, ale utrzymuję, że:

Utrzymanie z przyjaciółmi kontaktu na odległość udaje się, gdy obie strony tego chcą.

Jak ze wszystkim – związkiem na odległość na przykład. Wielokrotnie próbowałam wyciągnąć rękę do starego przyjaciela, ale po kilku wymienionych wiadomościach i powrotu do nostalgii za dawnymi czasami, następował powrót do stanu poprzedniego. W pewnym momencie, kiedy to właśnie ty jesteś osobą, która ciągle do kogoś dzwoni, proponuje spotkania i pisze, a nigdy nie otrzymuje tego samego, nie czujesz się tej osobie potrzebny jako przyjaciel i odechciewa się. I to jest całkiem naturalne. Ileż można.

Uważam się za introwertyka, który ma raczej problem z nawiązywaniem znajomości, przez to pozostaję często w swojej bezpiecznej muszelce samotności, a gdy potrzebuję porozmawiać, dzwonię do kumpla/kumpelki. Nie zastąpi to wyjścia z koleżanką na zakupy, ani wspólnego wieczoru nad rzeką z butelką wina (choć czasami i tak się zdarza! nie mieszkamy przecież na innej planecie), ale już jakiś czas temu zdecydowałam, że ważniejsze dla mnie jest utrzymywanie kontaktu z przyjaciółmi, których mam obecnie, z którymi przeżyłam tak wiele i znają mnie doskonale, niż opowiadać o sobie od nowa nowopoznanym ludziom. Nikogo już nie mam możliwości znać tak długo, jak moich przyjaciół z dzieciństwa/liceum/studiów. Każda nowa osoba będzie te kilka lat później, tracąc przy tym tak wiele z mojego życia. Strasznie nie lubię początków rozmowy z nieznajomymi, kiedy muszę zaczynać od zera i odpowiadać na pytania czym się zajmuję, co lubię robić, dlaczego wywiało mnie aż do Wrocławia, skoro jestem z Koszalina. Bo jestem skomplikowanym człowiekiem, nie wszystko da się opowiedzieć w krótkim czasie, a ja nie lubię pozostawiać niedomówień 😉 A wszędzie można poznać ciekawych ludzi, każdy może jakoś wpłynąć na ciebie, podzielić się doświadczeniem, które cię wzbogaci albo chociaż rozpocznie jakieś refleksje, zachęci do przeczytania książki. W każdym nowym miejscu wyprowadzki jest zatem materiał na przyjaciół. Ale ja jednak, dopóki nie będę miała chociaż cienia pewności, że zostaję gdzieś na zawsze, wolę swoje stare towarzystwo. Nawet jeśli to by miało oznaczać, że spotkamy się raz na kilka miesięcy. Pomiędzy tym pozostają czaty i telefony.

Ale to wystarcza! Okazuje się, że mam też osoby, z którymi widzę się raz na ruski rok, a mimo to kontakt mamy od niemalże dzieciństwa. Wystarczy update raz na jakiś czas, wysłanie głupiego zdjęcia lub piosenki, dzielenie się codziennością przez komunikatory, które idealnie pomagają w nie-utraceniu znajomych z innych miast! Raz ja odwiedzę tę osobę, raz ktoś mnie. I tak raz do roku. I kontakt się kręci. Moim ulubionym sposobem na spotkanie się jest wspólna podróż. Na przykład marcowy weekend w Neapolu z kolegą, który mieszka w Londynie. Odwiedziny koleżanki, która po erasmusie nie wróciła już do Polski. Weekendowy wyjazd z przyjaciółmi ze studiów do kolegi, który mieszka za granicą. Odpoczywam od codzienności, poznaję nowe miejsca oraz kulturę i do tego widzę się z przyjacielem. Potrójna korzyść.

Już dawno zrozumiałam, że nigdy nie będę mieszkać z moimi przyjaciółmi w jednym mieście. Bo niby w którym? Oni są porozsiewani po Polsce i Europie w ogólności. Więc wiem, że zawsze będzie trzeba próbować nie utracić tych znajomości w inny sposób. Obserwując siebie i swoje życie stwierdzam, że ja to chyba lubię wszystko mieć na odległość…

Życie codzienne pochłania nas tak mocno, że czasem trudno znaleźć czas na regularny kontakt z przyjaciółmi, zwłaszcza z tymi, którzy mieszkają daleko. Czas leci, czasami zbyt szybko i zapominamy o wygasających przyjaźniach. Przyjaźń jednak wymaga czasu. Ale nie oznacza to, że musi to pochłonąć większość twojego dnia. Wystarczy raz na jakiś czas podzielić się głupim zdjęciem z kolegą lub zwyczajnie zadzwonić. Godzina rozmowy raz na jakiś czas (wcale nie musi być co drugi dzień) na pewno chociaż trochę zrekompensuje brak przyjaciela u boku. Nie wspominam już o kontaktowaniu się z osobami z tego samego miasta, bo jest to po prostu za łatwe 🙂 Wystarczy po prostu chcieć.

Nie pozwól, żeby dobry związek odebrał ci potrzebę kontaktu z przyjaciółmi. Daj odetchnąć sobie i jej/jemu. Pamiętaj, że jeśli związek nie wyjdzie, zawsze przyda ci się przyjaciel, więc nie zaniedbuj go. Nigdy nie wiesz, kiedy będziesz potrzebował dobrego kumpla, który wie o tobie tak wiele (i mimo wszystko się z tobą przyjaźnił ;))!

Więc zadzwoń do niej/niego. Spytaj, co słychać? Odnów kontakt, jeśli możesz. Bo możesz 🙂 Żeby za kilka lat nie żałować.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s