jak sobie radzę ze związkiem na odległość

odleglosc

Kiedy niespodziewanie T. dostał pracę w Niemczech w wymarzonej firmie motoryzacyjnej, sprawy potoczyły się szybko i tak oto, od siedmiu miesięcy staramy się żyć na odległość.

T. poznałam w nowej pracy, byliśmy w tym samym zespole. Zmieniając miasto na Wrocław ani razu nie pomyślałam o szukaniu faceta, bo po prostu jest ze mnie typ forever alone, a kontakty z płcią przeciwną ogarniam tylko na poziomie przyjaźni. Ale kiedy zaczął swoje podboje, niewiele dało się już zrobić 😉 Tak oto, już po trzech miesiącach życia w nowym mieście miałam się z kim spotykać bez szukania znajomych od nowa. Ale super! Chociaż na początku próbowałam, nie wyszło mi i jak wiadomo, kontakty z ludźmi nie należą do najłatwiejszych dla mnie rzeczy. Sprawy toczyły się szybko, miło spędzaliśmy czas jeżdżąc na weekendowe wypady za miasto. Pół roku minęło błyskawicznie, nie było już tak słodko jak na samym początku, ale wciąż przyzwoicie. T. nie był za bardzo zadowolony z pracy w firmie, czuł się niedoceniany i wykorzystywany. Zaczął więc przeglądać różne oferty pracy. Od dawna myślał o branży motoryzacyjnej, ale w Polsce takich przyjemności się nie doświadcza. Zatem – Niemcy.

Znalazł dwie ciekawe oferty, których wymagania spełniał. Nie był wystarczająco pewny siebie, więc powiedziałam to, co każdy by zrobił – spróbuj, co ci szkodzi. Obie firmy zaprosiły go na rozmowę, do jednej się dostał.

Ja, mimo tego, że oczywiście najfajniej by było mieć go ciągle przy sobie, starałam się być przyjacielska i wspierać go w tym czasie przenoszenia życia do innego kraju. Tak by zrobił dobry przyjaciel. A ja wierzę, że dobry partner to przede wszystkim przyjaciel. Nie myślałam wówczas o tym, że to oznacza dla nas spore zmiany i nowe trudności, bo przyszły one później, kiedy już się wyprowadził. Zanim wyjechał, miał wciąż dużo wątpliwości, czy to odpowiedni czas na wyprowadzkę. Byliśmy razem dopiero około dziewięć miesięcy, więc nie był to silny długoletni związek, kiedy ludzie są pewni, że będą ze sobą do końca życia. Zostawi miasto, które kocha, przyjaciół, no i mnie. Ale byliśmy gotowi spróbować. Starałam się pokazać, że to przecież nie problem, że wymarzona praca jest w tym momencie życia najważniejsza i tak dalej. Chciałam pokazać, że jestem silna, chociaż ja też bałam się co będzie za jakiś czas, niemniej niż on. Mówiąc „nie jedź” i tak nic by to nie dało, byliśmy ze sobą za krótko. Nie potrafiłabym go też zatrzymać, bo tego samego podejścia do sprawy bym oczekiwała, gdyby role były odwrócone. A teraz widujemy się raz na miesiąc.

Przyznam, że pierwsze pół roku było dla mnie ciężkie. Torturowałam się w samotności zadręczając pytaniami, czy to w ogóle ma sens? Nie umiałam sobie znaleźć miejsca, moja codzienna produktywność spadła. Konsultacje ze znajomymi niewiele dawały, bo oni tylko dokładali do pieca mówiąc, że to się nie uda. Nie traktowali mnie poważnie słysząc, że przede mną jeszcze dobre 3 lata życia na odległość. No nie wiem, Hilda; to niemożliwe; to musi być ciężkie; jaki ma to sens? Niektórzy wspólni znajomi pytają czy jeszcze jesteśmy razem, jak gdyby tylko kwestią czasu było aż się rozstaniemy. I czasami w to wierzyłam, ale jedna znajoma w bardzo podobnej sytuacji powiedziała mi coś, co od tamtej pory sobie powtarzałam: Inni ludzie nie wiedzą ani nie czują tego, co wy wiecie i czujecie. Więc nie daj im sobie nic wmówić, bo oni nie wiedzą tego, co wy.

Wiem też, że nasza odległość rozśmieszyłaby co niektóre pary, które mieszkają nawet na innych kontynentach.Widywanie się nawet raz w miesiącu to ogromny koszt i wielka trudność. W moim przypadku to dziewięć godzin w samochodzie albo trzy godziny samolotem (licząc bramki i dojechanie na lotnisko). Loty są niestety drogie, a nocna jazda w aucie strasznie męcząca, ale to w końcu sąsiadujące kraje, 700 kilometrów. Jeśli bardzo bym się uparła i byłoby mi bardzo źle, nie byłoby problemem wskoczyć w blablacara i pojechać do niego na weekend wydając na podróż maksymalnie 300 zł.

Tutaj wypiszę rzeczy, które pomagają mi w tym, żeby nie zwariować. Trochę o nich czytałam, trochę pytałam mądrych znajomych, trochę sama wypracowałam. Może i wam pomogą.

Planujcie wspólne spotkania z wyprzedzeniem

Dzięki temu będziecie wiedzieli, ile dokładnie będzie rozłąki. Kupując bilety z wyprzedzeniem będą one też tańsze. Odwiedzajcie się naprzemiennie, jeśli się da. Czasami spotykajcie się w innym miejscu niż wasze miasta zamieszkania, np. poszukajcie tanich lotów na weekend w to samo miejsce. Unikniecie tym samym nudy i będziecie mieć na co czekać – wspólne odkrywanie miast Europy! 🙂 Planujcie też razem wakacje, bo to prawdopodobnie jedyny sposób na spędzenie razem dłuższego czasu, w pełnym relaksie.

Rozmawiajcie codziennie

Jeśli nie ma czasu, to starajcie się pogadać nawet przez chwilę. Może być przed snem. Dowiedz się jak partnerowi minął dzień, co robił, jak się czuje. Tak, jakby to było, gdybyście mieszkali razem. Tutaj nic się nie zmienia. Zapytaj, jak mu/jej minął dzień. I słuchaj. U niektórych par to nie działa i wolą dłużej rozmawiać np. raz w tygodniu. Mają wtedy sporo do opowiadania i czekając na rozmowę tak długo cieszą się z niej jeszcze bardziej. Rozmowy codzienne nie zawsze muszą być długie i żywe.

Kocham cię i miłego dnia jako codzienna rutyna

Na początek dnia, wyślij wiadomość na komunikatorze (lub smsa, jeśli jesteście w tym samym kraju) z życzeniem miłego dnia, czy powodzenia, jeśli partner ma tego dnia jakieś wyzwanie. Pokaż swoje wsparcie i to, że cały czas tam jesteś i zależy ci.

Wysyłajcie sobie zdjęcia i filmiki

Pokaż partnerowi, że jest wielką częścią twojego życia i gdy coś przeżywasz, zrób temu zdjęcie lub filmik i wyślij mu/jej. Będzie widział, co u ciebie się dzieje mając poczucie, że dzielisz się z nim/nią swoją codziennością. Ja zawsze staram się robić zdjęcia, nawet, kiedy wszyscy patrzą, nie interesuje mnie to. Widzę coś niestandardowego, np. auto w przedziwnych barwach – ślę. Ładny widok z wycieczki rowerowej – ślę. Ciekawa sytuacja na mieście – ślę. Spotkanie ze wspólnym znajomym, wlatuje selfie i – ślę.

Łączcie się na Skype z kamerką tak często, jak się da

Na przykład, kiedy sprzątasz, a on czyta – włączcie Skype. Da wam to poczucie, że ta osoba jest obok. Można się wtedy do siebie odezwać raz na jakiś czas albo opowiedzieć coś, co ci się nagle przypomniało. Tak, jakbyście byli razem w pokoju.

Rozmawiajcie o waszych emocjach

Tak jak w każdym innym związku, ważne jest, żeby rozmawiać o tym, co czujecie. Tęsknotę, smutek, samotność, a może wolność, nadzieję. Mówicie, co wam nie pasuje, czego partner nie robi i czego potrzebujecie. Dzielcie się tym, co w środku, wyciągajcie z tego wnioski i poprawiajcie sytuację, żeby nie doprowadzić się do frustracji i nie wybuchnąć gniewem od nadmiaru nagromadzonych emocji. A jeśli doprowadzicie do kłótni, nie starajcie się dokładnie wszystkiego omówić, koniecznie ustalając czyja to była wina. Czasami warto odpuścić i dać żyć.

Piszcie do siebie listy

Pomagają na przykład w powyższym. Jeśli nie potrafisz się wyrazić wprost, jak ja na przykład, siądź i napisz list. Ja się nie umiem wysłowić w stresujących sytuacjach, a rozmawianie o moich uczuciach jest dla mnie stresem i często kończy się u mnie płaczem. Siadam wtedy na spokojnie i piszę list, płacząc przy tym, jeśli potrzebuję. Wyjaśnij, co czujesz zamiast obwiniać partnera i wyrzucać mu w twarz co według ciebie zrobił nie tak. Skup się na emocjach. Wyraź swoje i nawiąż do jego/jej.

Wysyłajcie sobie paczki-niespodzianki

Można to połączyć z pisaniem listu. Zrób mu/jej paczkę z koszulką albo jakimś przedmiotem od serca, który akurat ci się z nim skojarzył, kiedy przechodziłaś pod witryną sklepu. Może być wywołane zdjęcie w ładnej ramce, np. własnoręcznie udekorowanej. Dołącz do paczki list i słodycza, którego lubi. Takie miłe gesty od razu wprowadzą go/ją w dobry nastrój.

Oglądajcie/czytajcie to samo, a potem to omawiajcie

Porozmawiajcie o tym, jakie macie wrażenia, jak się przy tym czuliście. Tworzycie tym samym tematy do rozmów i macie sobie co opowiadać, dbając przy okazji o kulturę.

Ufajcie sobie

Musisz wierzyć, że twój partner jest zaangażowany w wasz związek tak samo jak ty, tylko każdy przeżywa trudności w inny sposób i inaczej odreagowuje. Musisz ufać mu/jej, że robi rzeczy dla waszego dobra i że, tak samo jak ty, wierzy w wasz sukces.

Lista rzeczy do zrobienia razem

Mój kolega powiedział mi o ich sposobach na związek na odległość i wśród nich było dopisywanie rzeczy do „listy rzeczy do zrobienia razem”. To mówi samo za siebie: tworzycie listę rzeczy, które chcecie razem zrobić. Podczas spotkania, w przyszłym miesiącu, za rok, za pięć lat. Do tego dochodzi planowanie następnych wakacji, mieszkania razem, czy wizyt u rodziców. Patrzycie w przyszłość razem, bo przecież będzie wspólna! Mnie to trochę nie przekonuje, bo jest dość mocno cukierkowe i idylliczne, mój związek taki nie jest 😉 Ale u innych działa to bez zarzutów.

Wykorzystaj ten czas na siebie

Życie razem jest świetne, ale przypomnij sobie znajomych, których związek tak pochłania, że nie robią nic poza pracą i siedzeniem w domu z ukochanym. Pomyśl o tym czasie, jako o szansie na samorozwój. Czytaj, ile się da, ucz się języków, zapisz na siłownię i popracuj nad sylwetką, spotykaj się ze znajomymi. Zapisz się do jakiegoś klubu, na który nigdy nie miałaś czasu. Koleżanka wspominała mi, że jej facet dostał motywacji i zaczął chodzić na siłkę, żeby co spotkanie wyglądać lepiej, wówczas, gdy ona zajmowała się organizacjami studenckimi, żeby czas do kolejnych spotkań szybciej mijał i zdobywała doświadczenie studiując. Rozwiniesz się, nie będziesz mieć poczucia straconego czasu i będziesz mieć co opowiadać partnerowi, staniesz się też niezależny, będziesz miał więcej czasu dla siebie. I co najważniejsze – nie będziesz mieć czasu na ciągłe myślenie o tym, jak bardzo ci źle i jak bardzo tęsknisz.

Ustalcie datę końcową życia na odległość

Bez tego możecie ciągnąć w nieskończoność, a nie oszukujmy się, – prędzej czy później dopadnie was zmęczenie takim życiem. Ciągłe jeżdżenie z miejsca na miejsce, frustrujące dzwonienie na Skype, gdzie każda rozmowa zaczyna się od „Halo? Słyszysz mnie? HALO?!”, brak oszczędności spowodowane częstymi podróżami, ciągłe myślenie, że jak partner ma ciężki czas, a ciebie tam nie ma, to zawsze znajdzie się ktoś miły na miejscu, kto ją/go pocieszy… Życie na odległość to nie bajka, w końcu chce się człowiek ustatkować i mieszkać z partnerem. Jeśli nie ustalicie, kiedy takie życie się skończy, wasze szanse się kurczą. Ustalcie kto do kogo przyjedzie. Kto co chce jeszcze w życiu zrobić. Bądźcie wyrozumiali i szanujcie się.

 

Podobno (przeczytane w internecie, więc nie wiem ile w tym prawdy) związki na odległość, które przetrwały, są silniejsze od tych, w którym partnerzy zawsze mieszkali w jednym mieście. Nawet jeśli nie jest to poparte badaniami, ja powtarzam to sobie jak mantrę i wierzę w to. Bo dlaczego niby nie miało to być prawdą? Partnerzy na odległość realizują się osobno, a potem o tym opowiadają. Bardzo dużo rozmawiają ze sobą, a kiedy w końcu się spotkają, cieszą się każdą chwilą – które są świetne, po odwyku, jaki zaserwowała im rozłąka (if you know what I mean). Jeśli tylko nie spędzacie wspólnego czasu na kłótniach 🙂 Ale takie pary to miałyby problem w nawet najłagodniejszych okolicznościach.

Po tych sześciu miesiącach w końcu zrozumiałam, że moje szczęście nie zależy od T. i obarczanie go taką presją i ciężarem to za wiele dla jednej osoby. Zapominałam, że to dla niego też jest równie ciężkie, do tego układa sobie życie w innym kraju. Niepotrzebne mu są dodatkowe problemy. A ja? Ja sobie radzę, nauczyłam się cieszyć z każdej rzeczy, i bynajmniej nie jest to stan depresyjny 😛 cieszy mnie kawa, wycieczka rowerowa, nowe słówko z niderlandzkiego, rozmowa z koleżanką i spacer na lody naturalne. Ale najbardziej mnie cieszy, gdy mój podchmielony chłopak dzwoni i mówi, że jestem cierpliwa i, że to docenia. I, że nie może się doczekać, aż pojedziemy do mojej mamy na wieś Koszalin. I, że kocha.

I nie pozwól nikomu sobie nic wmówić, bo oni nie wiedzą tego, co wy wiecie!

 

A wy, co jeszcze robicie w związku na odległość?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s