ci nieokrzesani mężczyźni

DSC08096
Czyli nie wszyscy mężczyźni, tylko ci nieokrzesani, psujący krew panowie Alfa, plujący kwasem, z którymi musimy niefortunnie dzielić tę planetę.

Tego doświadczyła na pewno każda kobieta, na każdej szerokości geograficznej. Nie tylko młode, ale wszystkie inne kobiety, niezależnie od wieku, kiedyś na pewno zostały potraktowane jak obiekt seksualny przez obcego mężczyznę. ALbo chociaż miały zepsuty dzień z powodu protackiego zachowania. Niektórym niszczy to życie, bo doprowadza do całkiem poważnych traum (mówię tu o gwałcie oczywiście), mi to zwyczajnie psuje krew, denerwuje i no po prostu nie mogę tego przeżyć i nie myśleć o tym.

Zacznę od prostych przykładów tego, że panowie czują się doskonale w swojej skórze, choćby nie wiem co, nawet jak nie powinni. Otyły facet w supermarkecie z rozpiętą koszulą latem prezentujący lata zaniedbania w postaci bojlera w okolicach brzucha – nikt mu nic nie powie. A nie jest to najlepszy widok. Jeszcze jak w kolejce stoi za tobą i podejdzie za blisko – no ja mam odruch wymiotny. Dla kontrastu: idę sobie ja w spodenkach sportowych i krótkiej bluzce sportowej do osiedlowego parku z kocem i książką. Nie ubieram się tak na co dzień, ale ten dzień był akurat bardzo gorący. Kiedy jacyś losowi panowie mnie minęli od razu dostałam komentarz: „Co, zabrakło czystych T-shirtów?”.

315
pobrane z: brightside.me

Dlaczego facetowi nikt nic nie powie, a ja od razu dostaję pouczenie? Bo kobiecie można wszystko powiedzieć. Ona przyjmuje rzeczy z pokorą i uśmiechem i poprawia swoje zachowanie stosownie do okoliczności. A facetowi nikt nic nie będzie mówił co ma robić przecież.

Kolejna rzecz, która strasznie mnie denerwuje – plucie na ulicy. Panowie, jaki to ma w ogóle cel? Tak wam ta ślina tam przeszkadza, ja nie wiem, że aż trzeba ją z siebie wyrzucić na chodnik albo na peron, najlepiej pod nogi innej osobie. Kompletnie bezcelowe, a tak obleśne i prostackie. Najbardziej lubię jak plują mi pod moje nogi. Czy to niechcący, czy z pogardą? Atfu, ty kobieca kreaturo? Nie rozumiem. Ja wam nic nie zrobiłam. Albo inne moje ulubione, jak młodzieniec przede mną jedzie na rowerze i pluje na bok. Bezmyślne, przecież to wszystko leci na mnie! Ludzieeeee. Kiedy ślina jest za gęsta, nie wyrzucamy jej z siebie, tylko pijemy wodę, bo to może być znak odwodnienia.

Trochę inna sytuacja, gdy kiedyś w upalną niedzielę wracałam z Biedry z siatką jedzenia. Założyłam na siebie przewiewną sukienkę, którą śmiało nazwałabym skromną: krótki rękawek, brak dekoltu, długość do kolan. Dość pstrokata, więc nie widać też za bardzo kształtów, poza wcięciem w talii, gdzie umieszczono ściągacz. Ale ogólnie chodząca skromność. Do tego płaskie trampki, nie jakieś seksi sandały na obcasie na przykład.

Przede mną na ławce siedziała trójka 50-60-letnich mężczyzn sączących (nielegalnie) napój bogów. Przechodziła obok nich właśnie młoda, wysoka, bardzo szczupła dziewczyna, ubrana już bardziej kuso – różowe mini i bluzka na krótki rękawek. Oczywiście głowy panów powędrowały za nią, rozmawiali też o niej. Dochodząc do nich wiedziałam, że za chwilę i ja doczekam się mojej krótkiej chwili przed jury.

Kiedy się zbliżałam głowy były już odwrócone w moją stronę. Usłyszałam, że „mam możliwość”, ale nie wiem w jakim kontekście, mogę się tylko domyślać. Patrzono na mnie dość jednoznacznie. Na ich wysokości jeden z panów postanowił zagadać i miłym gestem życzył mi miłego dnia. Odwróciłam się.

-Proszę się tak nie patrzeć jak wygłodniałe wilki. To bardzo nieładnie – powiedziałam.

-No co pani, komplementów nie lubi! – zaśmiał się jeden z nich.

-Nie, proszę pana. I ja nie jestem tutaj dla waszej uciechy.

Odwróciłam się i poszłam dalej. Z tym, że ten dialog w ogóle nie miał miejsca, bo kiedy przyszło mi to do głowy byłam już 10 metrów dalej i stwierdziłam, że to i tak niczego nie zmieni. (To tak jak zawsze, gdy cięta riposta przyjdzie ci do głowy jak już jest o wiele za późno 😀 every *ucking time…)

Kiedy przechodzi młoda dziewczyna, jest dobrze. Można patrzeć bez ogródek, w końcu to tylko patrzenie, nieszkodliwe. Nogi, cycki, dupa, buzia też spoko. Jest dobrze. To prawie tak, jakby dać jej komplement. Ktoś się nią interesuje, powinna być zadowolona.

No, z tym, że jednak nie. Czy naprawdę, żeby chodzić spokojnie po osiedlu mam zakładać worek na ziemniaki? Stary dres i bluzę oversized? No, ale mi jest gorąco, więc zakładam tę sukienkę i muszę się pogodzić z tym, że się wszyscy będą gapić, sama się prosiłam zakładając sukienkę zamiast coś neutralnego.

I między innymi dlatego uważam, że nie ma równości płci. Dlatego jestem feministką. Kiedy siedzą faceci i chleją piwsko, mają prawo się gapić i oceniać. I zazwyczaj to robią. A kiedy siedzą trzy kobiety i przechodzi seksowny młodzieniec, pewnie myślą sobie, że jest fajny, ale nie gapią się jak sroki i nie robią komentarzy. Po prostu nie, bo tak się nie robi, bo to nieładnie. (może jakieś kobiety to robią, ale nie powinny. Ja tak nie robię)

Na erasmusie w Portugalii, kiedy mieszkałam w małej miejscowości i wybrałam się na bieganie, z aut gwizdano na mnie niejednokrotnie. Pamiętam, jak koleżanka z Kostaryki mówiła, że u nich w kraju to norma. Każdego. Kurde. Dnia. To. Samo. W Holandii też się z tym spotkałam, nawet ze strony białych, i to częściej niż w Polsce. A na cmokanie na mnie ciemnoskórych mężczyzn przejeżdżając ich dzielnicami rowerem na stację krzyczę za nimi „Animals!!”.

Zapytałam kilka koleżanek o podobne sytuacje w ich życiu. Oczywiście każda, do której skierowałam pytanie, miała przykłady na nieokiełznanych mężczyzn i jeszcze więcej przykładów seksizmu, czyli dzień jak co dzień.

Szedł za mną kolega informatyk z pracy i przede mną było duże lustro i widziałam jak mnie mierzy od pasa w dół i z dołu do pasa. Obleśny typ.

Ten sam gość, uwielbia podszczypywanie w boki. Ale ja jestem jedyną, która mu coś powie. Obraził się, o ja nieszczęśliwa 😉

Zuza

 

Nienawidzę jak kolesie siedzą bez koszulek *ajebani w ogródku piwnym i zachowują się jak goryle na godach.

Bezpośrednia Ola

 

Zadzwoniła moja siostra polonistka, że nie umie zgrać płyty na kompa (standard). Więc opowiadam chłopakom z pracy, że moja rodzina zawsze do mnie dzwoni, bo są nieogarami i myślą, że ja posiadam tajemną wiedzę. A typek do mnie: „Czemu nie dzwonią do twojego brata? Bo przecież masz brata.”

Innym razem zareagowałam na feedback o mnie, jaki też ten kolega wygłosił, a on PRZEPRASZAM NIE OBRAŻAJ SIĘ! No ja *ebię.

Zaproponowałam, żeby koledze, który jest w szpitalu na powitanie w pracy kupić kwiaty. Omawiam to z kolegami z pracy i podchodzi inny kolega i pyta, o czym rozmawiamy? To typ do niego, że jak powitamy Tomasza ze szpitala, będą kwiaty, balony i Marta zatańczy.

Stara, jak w pracy ktoś zwraca uwagę tylko na mój wygląd to to sprawia, że ja się czuję jak dziewczynka, a nie jak równy współpracownik.

Wzburzona Marta

 

Nie spotykam się z takimi zachowaniami często tu w Finlandii, bo Finowie jak tylko mogą to unikają z Tobą jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego. Co innego ciapaki (a dokładniej Somalijczycy, bo to tutaj największa grupa jeśli chodzi o islam), oni potrafią się wymownie popatrzeć i nawet jeśli coś powiedzą, to po swoim somalijsku i ja tego nie rozumiem po prostu. Jest jednak tutaj silna kultura szacunku do kobiet, ale też kobiety same sobie na nią zapracowały (kobiety tutaj maja mięśnie większe niż typowy polski Seba, trochę strach by było takiej podpaść). To też wynika z historii, bo tak jak u Wikingów, u Finów również kobiety zawsze walczyły w wojnach na równi z facetami.

Pamiętam Mielno i śliniących się facetów i myśl, którą miałam w głowie jako młoda dziewczyna, że to moja wina, bo zbyt wyzywająco się ubrałam. Teraz już bym tak nie pomyślała. Natomiast jeśli chodzi o różnice kulturowe to na pewno w Anglii potrafią zagwizdać na dziewczynę (najczęściej ciapaki, Rumuni i inni Bułgarzy lub Polacy hehe) i irytuje mnie to strasznie. W Hiszpanii faceci również potrafią być natarczywi, ale jak powie się im jasno ze nie, to grzecznie odchodzą.

Denerwuje mnie prostackie zachowanie mężczyzn (i kobiet w sumie też) po alkoholu.

Nie chodzę do klubów (już) ale fakt, facetom wolno więcej, a już jak wmówią sobie ze „przecież ładnie się ubrała, uśmiecha się i kupiłem jej drinka” to ma się taka na własność i wielkie święte oburzenie jak się okazuje, że wcale nie. Ale mnie to *urwa bawi, bo facet myśli ze jak kupi drinka to jest kozak, a tak naprawdę jest frajerem i znam osobiście dziewczyny, które to wykorzystują właśnie po to, by im trochę utrzeć to męskie ego. Chociaż *huj wie, jak trafisz na gwałciciela to już może nie być tak wesoło. I to jest najgorsze właśnie w kwestii gwałtów, że przecież kobieta sama się prosiła, bo się ładnie ubrała i to wynosi się *urwa z domu, ze szkoły, ze społeczeństwa. Te wszystkie Seby by nas bardzo chętnie w burki wsadzili mogę się założyć.

O jeszcze wiem co mnie *kurwiło: dostaje czasem zaproszenia albo wiadomości na fejsie od jakichś typków. Ale raz mnie to *kurwiło mocno jak napisał do mnie jakiś arabus i zaczął od „i hope u understand english so we can chat”. No *urwa.

Paula

 

Tłuczenie butelek na ulicy, na plucie nie mam słów, to jest obrzydliwe. Nagi tors i bokserki w sklepie mnie denerwują, chociaż faceci mówią, że to dopuszczalne.

Marta

 

Najgorzej jak klepią po tyłku na imprezach. Od klepnięcia do molestowania akurat niedaleko. 

Kolega jeden jeździł mi po plecach ostatnio, wzdłuż kręgosłupa. Mówiłam mu kilka razy, żeby przestał. Drugi zapytał się ‚Ile dajesz Wiki w skali 1-10 za tą czerwoną spódniczkę i koronkowe rajstopy’? Powiedział to do drugiego kolegi, który zachował się jak gentleman i odpowiedział ‚Klasa’, po czym wrócił do naszej rozmowy.

Wkurza mnie chamski podryw. Nie polecę na tekst, że mam fajną dupę.

Wiktoria

 

W Indiach dotykali mnie gdzie chcieli, a kiedy zwróciło im się uwagę to udawali, że nic się nie stało. Raz, idąc ulicą po zmroku z moim chłopakiem, teraz już mężem, jeden koleś położył rękę na moim kroczu i też na krzyki kłamał, że nam się wydawało! Tutaj [Holandia] jest już inaczej, ale jak mieszkałam w Utrecht to Turki non stop robiły jakieś komentarze na dzielnicy, a jak wracałam z siatkami zakupów to jechali autem moim tempem i cmokali na mnie.

Swarna

Ja od siebie dodam: seksistowskie żarty. No przecież żartowałem! Ha ha ha! Poczucia humoru nie masz? Ale mi się już znudziło, bo wiem, że w każdym z tych żartów jest ziarnko takiego myślenia i to wcale nie na niby. Bo w głębi, każdy mężczyzna ma trochę w sobie Seby. Jedni mniej, drudzy za dużo. Niestety.

Moim zdaniem zdenerwowanie dziewczyn jest tak duże, że te przekleństwa są jak najbardziej na miejscu, dlatego je zostawiłam. My z tym musimy żyć na co dzień! -.-

Nie, nie przyzwyczaję się do tego. Nie, nie mogę machnąć na to ręką. Nie, nie wyluzuję się.

Boyz WILL NOT be boyz.

gdzie jest granica?

Granica nie kończy się niestety poza terenem Polski, jeśli chodzi o takie wspaniałe traktowanie. Ja teraz od niedawna mieszkam w Hadze i pracuję w firmie rozwijającej oprogramowanie do projektowania 2D i 3D dla inżynierii geotechnicznej i budowlanej. Kobiet jest tu oczywiście znaczna mniejszość, około 30% pracowników. Niemniej jednak, każdy ma swój fach i jest traktowany profesjonalnie, co mnie bardzo cieszy. Dlaczego zatem ostatnio, przy wymianie maili, gdzie zupełnie neutralnie pochwaliłam jednego managera (lat około 60) za to, że pomaga i próbuje polepszyć nasze produkty, co akurat nie leży w jego obowiązkach, on odpisuje mi, że „zawsze się cieszy z fanów swojej pracy, zwłaszcza kiedy ci fani są tacy atrakcyjni [ang. good-looking] :^)”? Czy ja jestem wobec tego traktowana poważnie w mojej pracy, czy napisał tylko, bo czuje „respekt” do mojej aparycji? Nie wiem tego. Do mojego kolegi po fachu, włoskiego Federico, który siedzi biurko obok, pan Starszy Manager nie powiedziałby tak. Kiedy pracowałam w Polsce, nie zdarzyło mi się takie coś szczerze mówiąc… ale może po prostu miałam szczęście.

Albo znajoma, która pracuje jako inżynier między klientami a inżynierami hal produkcyjnych, stale musi udowadniać, że zna się na swojej pracy, ponieważ klienci proszą do pomocy jednak kogoś bardziej kompetentnego, czyli mężczyznę.

Raz siedziałam w pubie z kumplem i jego kumplami, których dopiero co poznałam. Później przyszli jeszcze inni. Zaczęli rozmawiać o kosmosie. Nie jest to mój ulubiony temat, ale nie jest tak, że nie rozumiem o czym mówią. Jeden z nowoprzybyłych zagadał do innego, myśląc, że chyba nie słyszę, że ona to pewnie niewiele rozumie! Więc tylko spojrzałam na niego z zażenowaniem i powiedziałam: „I’m an engineer too, asshole”. Dziwne, że następnym razem, jak go spotkałam to mnie nie pamiętał, próbował chyba podrywu i pytał, czy ja się w ogóle nigdy nie uśmiecham. A ja po prostu myśląc o tamtej sytuacji trzymałam się od niego z dala.

Itd, itd.

Więc kiedy idziesz przez życie i każdego dnia czujesz się jak obiekt seksualny, to to nie jest w porządku. Jeśli wybierasz ubrania, które bardzo zakrywają ciało, nawet latem, bo chcesz być traktowana neutralnie, to to też nie jest w porządku. Dlatego też wolę siłownie dla kobiet. Neutralny grunt. Nikt nie obczaja mnie w moich ciasnych legginsach.

czepiasz się, powiedzą

Ja wiem, że tutaj też ciężko jest postawić linię, gdzie kończy się oburzenie, a zaczyna czepianie się. Że się podobam ludziom na ulicy, to przecież natura taka jest. Ale pragnę podkreślić, że kobiety nie są wynaturzonymi istotami i też mają pociąg seksualny, też mają oczy, hormony. Wszyscy jesteśmy zwierzętami. Też zauważamy atrakcyjność innych osób na co dzień, na ulicy. Dlaczego zatem kobiety potrafią się opanować i mają nad tym kontrolę na tyle, że takich przypadków jak powyżej, gdzie role są odwrócone jest tak mało? Przeciętny mężczyzna nie czuje się jak obiekt seksualny każdego dnia swojego życia, a jeśli ktoś go złapie za pupę w klubie (chociaż najczęściej sprawcami są i tak mężczyźni sądząc po opowieściach moich kolegów, hahaha), to po nich to spływa. Nie podoba im się to, ale ok, zdarzyło się. Nie obrażamy się. Ale jeśli coś takiego spotyka cię praktycznie każdego dnia, nie oczekuj, że wyluzuję i machnę ręką. Ja to robiłam, gdy dorastałam, będąc pewna, że to się skończy za kilka lat. Ale nie, wcale się nie skończyło, a wręcz nasiliło.

To jedna z tych rzeczy, wobec których nie umiem tak po prostu przejść obojętnie. Choćby sto razy się to zdarzyło, za sto pierwszym nie będę po prostu bardziej przymykać na to oko. Nie będę znudzona myśląc „Znowu…”. Będę tak samo zdenerwowana myśląc „Ja walę, znowu?!?!”.

A dlaczego? Bo kiedy czujność spada, może zrobić się niebezpiecznie. Granica dotykalności i tego, na ile sobie pozwalasz będzie się naciągać, naciągać aż w końcu się okaże, że Twoja potulność i przymykanie oczu zrobiło z ciebie własność publiczną, której wszystko można powiedzieć, można dotknąć. A jeśli masz pecha i nie byłaś czujna, może nawet gorzej – z traumą do końca życia. A po takim czymś niełatwo odbudować zaufanie do płci przeciwnej. I to wcale nie jest śmieszne.

Pozwalaj innym na tyle, ile sama czujesz, na ile możesz bez poczucia dyskomfortu pozwolić. Jeśli przestajesz czuć się komfortowo, to dlaczego nie masz powiedzieć „stop”? Asertywność twoją siłą. Uczmy panów, że nie mogą sobie bezkarnie na tyle pozwalać.

Moim zdaniem wszystkie kobiety są współodpowiedzialne za to, jak jesteśmy traktowane na co dzień. Gdyby wszystkie nagle ustaliły swoją granicę, panowie nie testowaliby ich i naciągali w nieskończoność.

Jak raz utrze mu nosa jedna z drugą, może z następną już nie spróbuje? Albo przynajmniej się zastanowi, czy aby nie przegina.

Drodzy panowie, ja mam pewną propozycję. Wymagać od was będzie to prawie zero wysiłku, a zmieni jakość życia połowy planety. Zanim wypalicie z czymś, co mogłoby kobietę urazić albo byłoby niestosowne, zadajcie sobie pytanie: „Czy zapytałbym o to mężczyznę? Czy powiedziałbym to do mężczyzny?„. Jeśli odpowiedź brzmi „Nie, to by było głupie”, to nie mów tego do kobiety. Proste.

Ale z edukacją na ten temat trzeba zacząć niestety od początku. Czy wychowując syna uczysz go, że tak nie wolno? Że trzeba się kontrolować? Że plucie jest nieprzyjemne? Że kobieta to nie tylko ładna buzia, dupa i cycki? Że w pracy podryw akceptowalny jest tylko po godzinach?

Bardzo bym chciała, żeby tak wreszcie było i żeby i matki, i ojcowie nie przeoczyli tego, że być może wychowali właśnie nieokrzesanego mężczyznę.

Jak napisałam wyżej, na razie musimy dzielić z takimi planetę, co kiedyś na pewno się zmieni. Ciekawe, co będzie pierwsze? Świadome społeczeństwo i edukacja w tym kierunku czy kolonizacja innej planety? Moim zdaniem więcej postępu osiągnął pan Musk i jego pracownicy, niż to społeczeństwo w zachowywaniu się przyzwoicie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s